Ha, jakimś cudem zdążyłam wrzucić posta przed końcem miesiąca, o hura hurra! :) Z braku czasu na robienie zdjęć pojedynczo - wrzucam hurtem listopadowe dokonania i nie-dokonania:
1). Dużo spinaczy - nie wiedziałam, że na deku spinacze jest taki popyt :P
2). Butelki na oliwę z oliwek i wino:
Na wino chyba białe, ze względu na brak serwetek w czerwone winogrona... Byłam wszędzie w okolicy, i NIE MA! A na allledrogo paczka takich jak chcę - 5 zł, za to wysyłka... 20 :/
Kupiłam inne, nie trójwarstwowe, z zielonym winogronem (jak się nie ma co się lubi...), i okazuje się, że te jednowarstwowe, perforowane przykleja mi się lepiej, niż rozdzielane "trójki"... :) Ma ktoś doświadczenia z takimi serwetkami w deku? ->
A oto próby zrobienia zdjęć na bloga: "- Jak możesz robić sweet focie tym szkaradnym butelkom, nie mi?!"
3). Słoik po kawie dekupażnięty transparentnie aniołkiem, na słodkość (białą, bo tworzy ładne tło dla przezroczystego wzorku - zamkniętą coby ktoś nie zeżarł:)).

- latarenka z Jyska, doniczki z "chińczyka" :)
A do zrobienia jeszcze tyyyle...
I koraliki, i cały stos filcu, i pomalowane skrzyneczki do oklejenia, i cała kula gliny od pana garncarza... A w poniedziałek referat, a we wtorek i środę konferencja i też referat, a w przyszłą sobotę jarmark gwiazdkowy w Warszawie na Łowickiej i przydałoby się mieć towar, a w przyszły wtorek muszę oddać 3/4 pracy mgr której mam niecałe 2 rozdziały... Echch, jak ja zdążę ze wszystkim:(
List do Mikołaja: proszę, aby doba rozszerzyła się o 1h - słownie godzinę - dziennie. Bo ciężko jest być naukowcem :P mającym rozległe hobby :P:P
Buziaki dla cierpliwie zaglądających* - jeszcze trochę i się ogarnę, może około stycznia, więc będę pisać częściej. Już niedługo, słowo! :)
*Zaglądam do Was - nie zawsze się melduję, że byłam, ale WIDZĘ WSZYSTKO :P :*