piątek, 20 kwietnia 2012

Diabły w literaturze dziecięcej...

... czyli coś, co Mary lubi najbardziej :) O diabłach będzie, ku radości mojej, a raczej o diabłach które rysuje Józef Wilkoń, polski autor ilustracji dla dzieci :) No bo tak: piszę sobie o Czechowiczu, skądinąd również Józefie. I grzebiąc w jego różnych wydaniach, wygrzebałam edycję "Snów szczęśliwych", ilustrowanych przez właśnie Wilkonia :)




















Zdjęcia fatalne, gdyż Ryjufka znów zabrała aparat (jeśli to czyta - niech odda!!), a i wydanie stareńkie i pożółkłe...

Wilkoń jest mistrzem w rysowaniu diabłów - melancholijnych, mglisto - ulotnych, a jednak mrocznych - to takie polskie diabły, z rozdroży, wierzb, czyhające na podróżnych na kamieniu. Oczywiście, kontekst wierszy wymusza niejako takie postrzeganie, przez pryzmat sielskości fascynacji folklorem, czechowiczowskiej kolorystyki :)
















































(<- Piszczałka?? Swoją drogą "Przyjaciel wesołego diabła" Makuszyńskiego też jest cudny :D)

Zupełnie przypadkowo natrafiłam też niedawno w sklepie na "E" (który, jak będę bogata, to sobie kupię cały) - piękną edycję "Małego Asmodeusza" Ulfa Starka - oczywiście ilustrowanego przez Wilkonia :) Książka teoretycznie miała być dla Syna, hm, hm... :)


















Rzecz jest o tym, że Asmodeuszek, ku rozpaczy swoich rodziców (dygresja: jak wynika z Księgi Zohar - Samaela i Lilith, co zresztą poświadcza też inna książka, twierdząca, iż Asmodeusz miał fiołkowe oczęta :P), nie chciał być zły... Więc ojciec go wysyła na ziemski padół, coby chłopię pozyskało, no jakże by inaczej - jakąś duszyczkę :) Niestety, nie poszło mu z duszą krowiny, bo to bydlę mało grzeszne jest, nie poszło także z duszą plebana (a to już dziwne :P), udało mu się pozyskać duszyczkę dziewczątka, które oddało ją chętnie za to, żeby jej brat odzyskał zdrowie. Oczywiście, można było się domyśleć, że diabelski patriarcha nie będzie zadowolony z duszy, która nie dość, że przychodzi dobrowolnie, to jeszcze oddała się za chwalebną sprawę... Została zatem z piekła wygnana. Ale - na odchodne jeszcze się ku niemu odwraca... :D

Rzecz urocza, no i te ilustracje:






















































A potem ja się dziwię, że dziecko mi rysuje szatana i pentagramy :D

Poza tym: zanabyłam ostatnio jeszcze jedną diabelską książkę, ale o niej przy następnej okazji :)
Dobrej nocy, he he :)

4 komentarze:

  1. hehe pamiętam rysunki Wilkonia...po zobaczeniu kochanego dzisiaj pająka, nie mogłam spać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pająki są miłe, trzeba je tylko troszkę oswoić :))

      Usuń
  2. książkę chyba pamiętam... coś mi się kołacze po głowie :) a ilustracje cudne ^^
    przy lekturze "Przyjaciela wesołego diabła" się poryczałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie się nie zdziwisz, jak powiem, że ja też? :P Swoją drogą muszę dzieckowi toto zapodać :)

      Usuń